sobota, 9 maja 2015

Od Drake'a

Już piąty dzień krążyłem bez celu. Od dawna nie widziałem żadnego wilka. Obecnie byłem w jakimś lesie. Nie przeszkadzało mi to, tutaj było dużo lasów. Nagle zamarłem, czujny. Coś się poruszyło. Życie w samotności nauczyło mnie rozwagi. Cicho podszedłem w stronę gęstych krzaków. To była sarna. Przestraszona obecnością drapieżnika, wyrwała się do ucieczki. Zostawiłem ją w spokoju. Miałem już po uszy kopytnych. Zwiesiłem łeb. Naprawdę byłem zmęczony.
-Cześć. Co tu robisz? - usłyszałem z boku. Odwróciłem się w tamtą stronę. Zobaczyłęm jakiegoś nieznanego wilka.
-Kim jesteś? - zapytałem.

<Kto to?>

piątek, 8 maja 2015

Od Octaviusa do Faye

Wadera spojrzała na mnie.
- A. To ty. - byłem pewnie w jej oczach kolejnym zwykłym wilkiem. Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę. Nagle coś zauważyłem.
- Masz zablokowany umysł. - stwierdziłem nieco zdziwiony.
- Jak to? - Zapytała trochę obruszona, ale już spieszyłem z wyjaśnieniami.
- Chciałem zesłać ni ciebie jedną z moich specjalnych wizji, ale mi nie wyszło. - mruknąłem nieco zmieszany. - Poza tym mogę telepatycznie rozmawiać ze Scarrece, a ona mi powiedziała, że nic nie wyczytuje z twoich myśli. Ma hm. - zamyśliłem się na chwilę. - Zakłócenia.
- Aha. - znów wyczerpały się tematy do rozmowy.
Wiatr przywiał w moją stronę zapach zająca. Zesłałem na niego zawał i zakląłem wiatr, żeby mi przyniósł zwierze. Z boku musiało wyglądać to dziwnie. Nagle po prostu pojawiła się przede mną zdobycz.
- Chcesz? - zapytałem - Nie jestem głodny. Wiem, że przerwałem ci polowanie. - wadera przyjęła posiłek.
Po chwili błyskawicznie się odwróciła.
- Słyszałeś? - spytała nerwowo.
- Tak. To Scarrece. - odpowiedziałem siedząc nadal w tej samej pozycji, co na początku spotkania. Faye zaczęła się mną irytować. Wyczułem to i bez słowa odwróciłem się i odleciałem w burzy śniegu.

czwartek, 7 maja 2015

Od Faye

Była zimna, bezchmurna noc. Księżyc odbijał się od gładkiej tafli jeziora, a ja czekałam. Wiedziałam, że przychodzi tu dużo zwierzyny i mialam nadzieję, że spotkam jakiegoś zająca, na którego będę mogła zapolować. Czekałam i czekałam, ale na brzegu jeziora pojawiały się tylko sarny i kilka jeleni, a to zdecydowanie zbyt duże ofiary dla polującego samotnie wilka. Zwłaszcza jeśli wilk ten nie widzi na jedno oko. Nagle usłyszałam coś, co z pewnością nie było kolejnym jeleniem. Nie był to również tak wyczekiwany przeze mnie zając. Wsłuchałam się w odgłos kroków. To musiał być wilk. Pomyślałam, że to Shade, jednak ten wilk nie pachniał jak Shade. Nieznajomy zatrzymał się. Odwróciłam głowę tak, aby spojrzeć na wilka lewym, zdrowym okiem.
Ktoś?

Nowy wilk

Octavius

Nowy wilk

Drake

środa, 6 maja 2015

Od Nory

Uwielbiam las. Szczególnie jego najbardziej mroczne zakątki. Stamtąd też pochodzę...eh... ale nie ważne.. nie chcę o tym mówić... w każdym razie musiałam uciekać. Biegłam najszybciej jak mogłam. Dzień i noc. Nawet nie spodziewałam się, że las może być aż tak duży... umierałam ze zmęczenia ale biegłam dalej, nie mogłam się zatrzymać, nawet na chwilę. Kiedy przeskakiwałam przez gęste krzaki wypadłam na słoneczną polanę. Zdezorientowało mnie to. Mimo zmieszania dostrzegłam ruch jakieś 50 m na zachód ode mnie. Przybrałam pozycję gotową do obrony, jednak atak nie nastąpił. Ostrożnie zakradłam się bliżej i zauważyłam 2 wilki. Basiora i waderę. Oni również mnie wyczuli, bo odwrócili się w moją stronę. Przez kilka minut przyglądaliśmy się sobie. Pewnie nie zrobiłam dobrego wrażenia. Czarna, brudna wilczyca z wytarganą sierścią, czerwonymi, zabójczymi ślepiami i pianą cieknącą z pyska... oni byli moim całkowitym przeciwieństwem...zadbani i piękni... pewnie alfy..tfu...
- Kim jesteś? - spytał samiec
- A co cię to obchodzi pięknisiu? - odparowałam
Chyba poczuł się urażony bo zrobił dziwny grymas.. w sumie...śmiesznie to u niego wyglądało.
- Nie zrobimy ci krzywdy - tym razem odezwała się wilczyca - ja jestem Faye a to Shade.
- Super.. jak się stąd wydostać?
- Emm.. możesz przejść przez góry - Shade nie udawał zdziwienia - ale może zostaniesz?
- Nie dzięki... jesteście zbyt blisko lasu...
I uciekłam. Góry widać było z daleka, więc wiedziałam dokąd mam iść.
Po długiej wędrówce poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Błagałam żeby to nie był on. Kiedy się odwróciłam poczułam jednocześnie ulgę i wściekłość. To były te 2 alfy...
- Po co za mną idziecie?
- Chcemy się dowiedzieć kim jesteś.
- Nikim. Nieważne. Przestańcie! - krzyknęłam
- Wyglądasz na zmęczoną... - zaczął basior
- No i co z tego? Muszę iść dalej nie mam wyjścia.
- Zostań z nami, proszę. - powiedziała błagalnie samica.
- Co? - zaśmiałam się - Ja? Po co? Nikt mnie nie chce widzieć, a wy macie już pewnie wielką watahę...
- Tak naprawdę.. jesteśmy tu nowi...dopiero co zajęliśmy tą ziemię, szukamy wilków... nie ma tu nikogo oprócz nas...- ciągnął Shade
- Eh..szukajcie dalej... ja tu nie zostanę.
- Ale dlaczego? - zapytała Faye
- Czy wy wszystko musicie wiedzieć? - odszczeknęłam.
- No nie... ale ja cię nie rozumiem...przed czym uciekasz... tu jest bezpiecznie, zostań chociaż do rana. Widać, że padasz z nóg.
- Zawsze tak wyglądam. - chociaż miała rację, nie jadłam nic od tygodnia, a nie piłam od 3 dni... jestem wytrzymała, ale bez przesady - Dobra. Zostanę. Do jutra, potem się pomyśli.
Alfy zaprowadziły mnie do zamku ( był ładny nie powiem, że nie ), tam zjadłam jelenia, napiłam się i zasnęłam.