Była zimna, bezchmurna noc. Księżyc odbijał się od gładkiej tafli jeziora, a ja czekałam. Wiedziałam, że przychodzi tu dużo zwierzyny i mialam nadzieję, że spotkam jakiegoś zająca, na którego będę mogła zapolować. Czekałam i czekałam, ale na brzegu jeziora pojawiały się tylko sarny i kilka jeleni, a to zdecydowanie zbyt duże ofiary dla polującego samotnie wilka. Zwłaszcza jeśli wilk ten nie widzi na jedno oko. Nagle usłyszałam coś, co z pewnością nie było kolejnym jeleniem. Nie był to również tak wyczekiwany przeze mnie zając. Wsłuchałam się w odgłos kroków. To musiał być wilk. Pomyślałam, że to Shade, jednak ten wilk nie pachniał jak Shade. Nieznajomy zatrzymał się. Odwróciłam głowę tak, aby spojrzeć na wilka lewym, zdrowym okiem.
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz