Uwielbiam las. Szczególnie jego najbardziej mroczne zakątki. Stamtąd też pochodzę...eh... ale nie ważne.. nie chcę o tym mówić... w każdym razie musiałam uciekać. Biegłam najszybciej jak mogłam. Dzień i noc. Nawet nie spodziewałam się, że las może być aż tak duży... umierałam ze zmęczenia ale biegłam dalej, nie mogłam się zatrzymać, nawet na chwilę. Kiedy przeskakiwałam przez gęste krzaki wypadłam na słoneczną polanę. Zdezorientowało mnie to. Mimo zmieszania dostrzegłam ruch jakieś 50 m na zachód ode mnie. Przybrałam pozycję gotową do obrony, jednak atak nie nastąpił. Ostrożnie zakradłam się bliżej i zauważyłam 2 wilki. Basiora i waderę. Oni również mnie wyczuli, bo odwrócili się w moją stronę. Przez kilka minut przyglądaliśmy się sobie. Pewnie nie zrobiłam dobrego wrażenia. Czarna, brudna wilczyca z wytarganą sierścią, czerwonymi, zabójczymi ślepiami i pianą cieknącą z pyska... oni byli moim całkowitym przeciwieństwem...zadbani i piękni... pewnie alfy..tfu...
- Kim jesteś? - spytał samiec
- A co cię to obchodzi pięknisiu? - odparowałam
Chyba poczuł się urażony bo zrobił dziwny grymas.. w sumie...śmiesznie to u niego wyglądało.
- Nie zrobimy ci krzywdy - tym razem odezwała się wilczyca - ja jestem Faye a to Shade.
- Super.. jak się stąd wydostać?
- Emm.. możesz przejść przez góry - Shade nie udawał zdziwienia - ale może zostaniesz?
- Nie dzięki... jesteście zbyt blisko lasu...
I uciekłam. Góry widać było z daleka, więc wiedziałam dokąd mam iść.
Po długiej wędrówce poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Błagałam żeby to nie był on. Kiedy się odwróciłam poczułam jednocześnie ulgę i wściekłość. To były te 2 alfy...
- Po co za mną idziecie?
- Chcemy się dowiedzieć kim jesteś.
- Nikim. Nieważne. Przestańcie! - krzyknęłam
- Wyglądasz na zmęczoną... - zaczął basior
- No i co z tego? Muszę iść dalej nie mam wyjścia.
- Zostań z nami, proszę. - powiedziała błagalnie samica.
- Co? - zaśmiałam się - Ja? Po co? Nikt mnie nie chce widzieć, a wy macie już pewnie wielką watahę...
- Tak naprawdę.. jesteśmy tu nowi...dopiero co zajęliśmy tą ziemię, szukamy wilków... nie ma tu nikogo oprócz nas...- ciągnął Shade
- Eh..szukajcie dalej... ja tu nie zostanę.
- Ale dlaczego? - zapytała Faye
- Czy wy wszystko musicie wiedzieć? - odszczeknęłam.
- No nie... ale ja cię nie rozumiem...przed czym uciekasz... tu jest bezpiecznie, zostań chociaż do rana. Widać, że padasz z nóg.
- Zawsze tak wyglądam. - chociaż miała rację, nie jadłam nic od tygodnia, a nie piłam od 3 dni... jestem wytrzymała, ale bez przesady - Dobra. Zostanę. Do jutra, potem się pomyśli.
Alfy zaprowadziły mnie do zamku ( był ładny nie powiem, że nie ), tam zjadłam jelenia, napiłam się i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz